Frytki z taro

Dzisiaj podzielimy się z Wami przepisem na prostą, lecz oryginalną przekąskę na naszej szerokości geograficznej. Mowa o frytkach z taro, czyli wietnamskiego odpowiednika ziemniaka. Osobiście uważamy, że ma spory potencjał na wybicie się przed szereg w kulinarnych trendach. W końcu jego bardziej finezyjna nazwa – Kolokazja jadalna – daje spokojnie +10 do popularności, spychając bataty i inne topinambury do szufladki “było-minęło”   😉

Kilka faktów. Bulwy taro są ziemiste, osiągają nawet do 4kg wagi a bezpośrednio z nich mogą wyrastać ozdobne liście w kształcie serca. Bogactwo odmian powoduje, że wnętrze wietnamskiego ziemniaka przyjmuje barwy od białego przez żółty i zielony, aż do fioletowo-czarnego. W Wietnamie frytki z taro to typowy streetfood, który można znaleźć niemal na każdym rogu. Spragnionych azjatyckich smaków warszawiaków uspokajamy – znajdziecie je także w OMP <3

Frytki :
– 1 kg ziemniaków
– Olej do smażenia

Wyszorowane taro w mundurkach wrzucamy do wody i gotujemy ok.20 – 30 minut (zależy od odmiany), aż będą miękkie. Ugotowane ziemniaki odcedzamy,hartujemy zimną wodą i obieramy ze skórki. Kroimy w łódeczki, solimy do smaku i podsmażamy na dobrze rozgrzanym tłuszczu. Volia!

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Sos orzechowy :
– 50 ml sosu hoisin ( słodko-pikantny sos na bazie soi i śliwek, do kupienia np. w Wólce kosowskiej)
– 5 łyżek wody
– garść orzechów ziemnych
– ½ łyżeczki sosu sriracha lub wg uznania (sos z przetartego chilli z dodatkiem czosnku, octu, cukru i soli)

Do rondelka wlewamy sos hoisin i 5 łyżek wody. Następnie dodajemy utarte w moździerzu orzechy i delikatnie gotujemy, ciągle mieszając, do lekkiego zagotowania. Na koniec doprawiamy do smaku srirachą.

Wyrzucamy sztućce i jemy rękoma <3


COMMENTS ARE OFF THIS POST

INSTAGRAM
Co u nas