READING

Pan Matsuki i Fabryka Makaronu Japońskiego

Pan Matsuki i Fabryka Makaronu Japońskiego

Co jest jednym z najcudowniejszych aspektów życia w Warszawie? Jedzenie. Mnóstwo jedzenia z każdej części świata<3  Pod tym względem warszawiacy są naprawdę szczęściarzami a mieszkańcy innych, polskich miast mają czego pozazdrościć.

Zapisz

Zapisz

Jednak egzystowanie w tym jedzeniowym dobrobycie, wymaga pewnego wyspecjalizowania.  Wyłapać prawdziwe perełki wśród gąszczu restauracji serwujących kuchnie świata, przy tym nie zbankrutować i nie zbliżyć się do rozmiaru hipopotama? To prawdziwe wyzwanie dla warszawskiego żarłoka!

Dlatego Oh My Pho nadchodzi z pomocą.  Z przyjemnością podzielimy się miejscami na kulinarnej mapie stolicy, w których można spróbować prawdziwych, azjatyckich smaków i w których sami bywamy –  w końcu nie samym pho człowiek żyje 🙂

Na pierwszy rzut, prosto z Kruczej, absolutny gastrohit, w którym tłumy nadal nie zmalały od pierwszego dnia otwarcia. Mowa o UkiUki, miejscu które odważnie przedstawia akcent w polskim myśleniu o kuchni japońskiej z dominującego ryżu w sushi na makaron w zupie.

Lokal prowadzony jest przez Japończyka, Pana Matsuki, który wygrał stołeczne podniebienia robionym na miejscu makaronem udon. Ciekawscy mogą wybrać miejsce tuż obok otwartej kuchni i oddać się obserwacji produkcji tego japońskiego rarytasu krok po kroku.

Podczas naszej wizyty zaczynamy od klasycznego japońskiego startera czyli sashimi. Łosoś jest pięknie podany, rozpływa się w ustach i zaostrza apetyt na więcej. Kiedy na stole pojawia się tempura z warzyw, jesteśmy w lekkim szoku. Naszym oczom ukazuje się konstrukcja z kawałków warzyw tak misterna, że obawiamy się, czy przypadkiem po zjedzeniu nie okaże się, że zbezcześciliśmy jakąś drogą, współczesną rzeźbę. Rozglądając się wystraszonym wzrokiem decydujemy się jednak na odrywanie kawałków tej zadziwiającej formy, która znika w trymiga – tempura jest cienka i chrupiąca, dokładnie taka jaka powinna być. Po tych zacnych początkach przychodzi pora na gwiazdę wieczoru – udon w wersji z duszoną  karkówką, cebulą i sosem sukiyaki. Po raz kolejny zachwycające podanie – spora miska z zupą, obok moździerz do samodzielnego utarcia sezamu i przepiękne sztućce na dużej tacy.  I coś co absolutnie zdobywa nasze serce już w całości – marynowany imbir własnej roboty, dużo wyraźniejszy i twardszy od podawanego w większości miejsc kupnego odpowiednika. Bulion jest dość tłusty, niesamowicie aromatyczny i przepełniony smakiem umami z wyczuwalną, orientalną słodyczą sosu sukiyaki, powstającego na bazie miodu, sosu sojowego, sake i mirin (czyli japońskiego alkoholu do gotowania). Makaron udon to za to przygoda z niepodobną do niczego innego sprężystością w tle – gwarantuje sporo zabawy przy próbach zjedzenia 🙂

W przerwie od pho wpadajcie do tej wspaniałej Fabryki Makaronu Japońskiego – OhMyPho poleca !  #ukiuki #fabrykaprzyjemności


COMMENTS ARE OFF THIS POST

INSTAGRAM
Co u nas